Don’t get me wrong

Presja..

Życiorysy wielkich z przeszłości to jedno. Żyjący to prawdziwa presja, bo czasy te same. Gdyby tak mogło być, że potrzeba napędza zamiar i czyn, a nie otoczenie, które w jakichś kwestiach mnie wygryzło… Gdyby można było sobie żyć w swoim tempie, do przodu i wypełniając to, czego trzeba w danej chwili. Myślenie do przodu jest sprawą trudną, wymaga koncepcji i koncepcji na jej realizację. A moje koncepcje są nie dość że poukrywane po kątach, to jeszcze w kokonach, żeby ich nikt nie zauważył, czy rozpoznał.

Moje koncepcje mijają się z zyskiem, a czasem ze zwykłą gospodarnością. W tym kontekście interesowność powinna być mi obca (nieustanne znajdowanie plusów – witam). Moje „zasługi” wydają mi się nikłe, nieważne, choć dla wielu stanowi to treść życia, spełnienie w powołaniu, a ja trochę jak pies jestem przywiązywana łańcuchem dowolnej mamony. Czy jest to MOJE życzenie, moje spełnianie się?

Cóż, nie mogę zgodzić się, że marnuję tu czas. Że w jakiś sposób jestem wykorzystywana. Uważam, że udało się stworzyć środowisko podległe, ale niezależne – coś, czego brak mi było w moich próbach znalezienia wspólnoty. Ta cała religijność – trudno, już wpadłam i nie chcę wydostawać się i uciekać, bo przecież to dla mnie więcej niż koncepcja, to sposób życia, w którym chcę pozostać. Wymykając się cichem, będę tylko tęsknić do tej wielkiej Prawdy i Tajemnicy, która mnie spotyka.

Być odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu – to nie zdarza się często. A ja mam to szczęście i współpraca się układa. Czy coś tracę? A czy mam coś do stracenia?

Tylko jak się tym pochwalić w towarzystwie? W tym mętliku dumy i osądów, które wciąż są dla mnie wyzwaniem nieosiągalnym, zupełnie też bezcelowym i niedorzecznym? Gdyby było to dla mnie środowisko obojętne, wtedy nie byłoby problemu. Ale nie jest. To rodzina. To tekst, to kontekst, to przynależność. Milczę jak grób, bo czym mam się chwalić – jasełkami? A nie lepiej byłoby wydać płytę?

Myślę, że wniosek z tego jeden: Drzwi otwartych mam wiele. Tysiące. Blokują mi przejście porównania, oceny, wpływy. Dlatego tak bardzo chciałabym pojechać w podróż po Europie autostopem. Ale czy to nie będzie kolejna rzecz, którą przemilczę w rozmowach rodzinnych?
Języki, praktyki, kursy, konferencje, projekty i koła. Jakże jesteście mi ciężarem.

Jak dobrze, że czasem można po prostu przyjść, pozbyć się ciężarów, by móc zaczynać zupełnie od nowa..

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.